Nareszcie! Park im. Sztaudyngera na myślenickim Zarabiu


W Myślenicach, na mocy podjętej właśnie uchwały Rady Miejskiej, jego imię otrzymał park miejski na Zarabiu. Nieprzypadkowo właśnie park, bo związki pisarza były najsilniejsze właśnie z Zarabiem. Nieopodal parku stoi do dziś dom jego dziadków Kokowskich, a dokładnie Anieli z Rampeltów Kokowskiej, której przyrodnia siostra była żoną ówczesnego burmistrza Myślenic Mikołaja Klakurki i Karola Emeryka Kokowskiego (oboje są pochowani na myślenickim cmentarzu na Stradomiu), do których jako dziecko i jeszcze długo-długo później przyjeżdżał na wakacje. Gościł tu regularnie niemal do końca lat 20. ubiegłego wieku. Wspomnienia z tamtego okresu zawarł w opowiadaniu „Dom na Rzeczkach”, które potem znalazło się w książce zatytułowanej „Szczęście z datą wczorajszą”. Nazywa tam Myślenice „rajem”, „najpiękniejszym miejscem na świecie”, a Rabę „kryształowym cudem”, w którym „można było kamienie liczyć, ryby oczami zważyć, w skrzela je głaskać, szybkością ich ruchów się napawać”. Czyż własnoręczna dedykacja Córek Mistrza Sztaudyngera – na tytułowej stronie „Szczęścia…” – nie jest dla mnie zaiste niezwykłym wyróżnieniem?

„Szczęśliwy czułem się, idąc wzdłuż Raby wąską polną dróżką, gdy cały horyzont zamknięty był górami, pola zbiegały niemal aż do rzeki, a lasy wychodziły pod górę, gdy fale rzeki błyszczały do słońca i białe spody ryb wybłyskiwały między łuskami fal. Wówczas to miałem najwyższe odczucie szczęścia . Szczęście jest, gdy się serce upaja chwilą, gdy jest poddane pod dyktat wszechświata”
– to także cytat ze „Szczęścia z datą wczorajszą”.