W Beskidzie Myślenickim na Ślósarzówce


Sumptem ks. Jana Ślósarza, za zezwoleniem kard. ks. Albina Dunajewskiego, stanęła w sierpniu 1894 r. w stanie surowym murowana kaplica na Ślósarzówce. Pracami, w których niemały udział miał sam ks. Jan oraz Jego rodzina i sąsiedzi, kierował Antoni Wojnarowski z Wiśniowej. Na wiosnę następnego roku urządzono wnętrze, pierwszą sumę odprawił ks. Wincenty Jankowski, proboszcz z Mszany Dolnej, 2 sierpnia 1895 r. w uroczystość Matki Boskiej Anielskiej, a pierwszy odpust odbył się dokładnie rok później. O samym fundatorze będzie nieco niżej, dodajmy jedynie, że obecny murowany kościół pw. Matki Boskiej Anielskiej powstał w latach 1912-13 z rozbudowania dawnej kaplicy. Ks. Ślósarz od razu rozpoczął starania o utworzenie w Węglówce ekspozytury, które zostały zwieńczone powodzeniem 25 sierpnia 1904 r., zaś ekspozytem został ks. Stanisław Jarzyna. W 1905 r. staraniem przyszłych parafian stanęły zabudowania gospodarcze, a w 1908 r. plebania. W tym samym mniej więcej czasie przybyły do Węglówki zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi, które zajęły się organizacją szkoły, a funkcję kierowniczki objęła 18 października 1909 r. s. Wawrzyna Sabatowicz. Siostry pracowały w Węglówce do 31 grudnia 1960 r., niosąc również pomoc medyczną. Sama parafia została utworzona po rozbudowie kaplicy 21 stycznia 1913 r., a jej pierwszym proboszczem mianowano ks. Stanisława Cholewkę. Niespełna dwadzieścia lat później, 14 września 1932 r., ówczesny proboszcz, ks. Piotr Kalicki, rozpoczął za zezwoleniem abp. ks. Adama Sapiehy budowę nowego kościoła, który stał się następnie kościołem parafialnym pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Wybudowano również nową plebanię. Grunt pod budowę ofiarowała rodzina Kuchniów, zaś funkcję fundatora pełnił ks. Andrzej Murzański. Budowę nowej świątyni ukończono, przy ogromnej pomocy parafian, dopiero w 1939 r. Zretuszowane archiwalne zdjęcia poniżej ze zbiorów rodziny Ślósarzów:

Niebanalny opis ikonograficzny rodzinnych archiwaliów oraz portretu znajdującego się w kościele przedstawiła dr hab. Anna Ślósarzowa, prof. UKEN: “Portret ks. Ślósarza, zawieszony na ścianie węglowskiego kościółka namalował polski portrecista i pejzażysta Aleksander Augustynowicz [jest to autorstwo błędne, patrz niżej – DD], który w latach 1890–1914 mieszkał we Lwowie. Wizerunek mógł powstać po 1906 roku, w którym ks. Ślósarz otrzymał godność kanonika. Być może pozował w pracowni, ponieważ mieszkał we Lwowie od 1875 roku. Jest to jednak mało prawdopodobne z uwagi na jego obciążenia różnorodnymi obowiązkami. Wizerunek mógł być przygotowany na podstawie fotografii. Była wtedy nisko ceniona, toteż portret fotograficzny nie wchodził w grę. Wartość dokumentalną zaczęto przypisywać fotografii dopiero w latach dwudziestych XX wieku […]. Nie wiadomo, czy portretowany stoi, czy też siedzi. Przywilej portretowania się w pozycji siedzącej przysługiwał tradycyjnie zasłużonym i najgodniejszym, tymczasem portretowany był stosunkowo młody. Portrecista wyeksponował jego profil, który zapewne był rozpoznawany przez najbliższą rodzinę jako cecha rodowa. Również we wspomnieniach Uziembły wizerunek sylwetki ks. Ślósarza utrwalił się wraz z charakterystycznym profilem: «Wysoki, wrzecionowaty, nieco rozdęty w okolicy żołądka, zwężał się ku górze, ku niedużej głowie, w której dominował zakrzywiony nos i duże okulary». Portretowany przedstawiony został w drucianych okularach i dokładnie ogolony. Włosy ma starannie przystrzyżone. Na skroniach już przerzedzone, lecz pozostały ciemne. Prawdopodobnie jest w sile wieku, ale nie wiadomo, na ile przedstawienie jest wiarygodne i z którego roku pochodzi. Na jednej z rodzinnych fotografii, wykonanych pod koniec życia księdza podczas pobytu w Węglówce, jego włosy są siwe, dłuższe i mniej starannie ułożone – zapewne wskutek zaawansowanego wieku, gdyż wspiera się na lasce. Okularów nie widać. Podczas pobytu w Węglówce zaabsorbowany był zakładaniem nowego kościoła i organizowaniem parafii, a nie pracą naukową. Zarówno na portrecie, jak i na fotografii widać, że ks. Ślósarz jako kanonik na czarnej sutannie nosił mucet (a. muncet), czyli zakrywającą ramiona czarną pelerynkę, zapinaną pod szyją. Na portrecie odcina się ona głęboką czernią od reszty sutanny, zwłaszcza lśniącego, szerokiego pasa. Portretowany uważnie wpatruje się w przestrzeń po swej prawej stronie, a piwne tęczówki wyraźnie określają kierunek spojrzenia. Podobnie jak na rodzinnym zdjęciu jest wychylony do przodu, przez co mucet odchyla się od sutanny. Wychylenie to może wyrażać jego pionierskie zaangażowanie na polach: wspierania katolickiej doktryny (jako teologa), organizowania materialnej bazy kościoła (jako kanonika) i podnoszenia poziomu życia na prowincji (jako węglowianiana). Na obu przedramionach portretowanego widać zapięcia szerokich rękawów wykończone czarnymi guziczkami. Dziś taki krój sutanny nie jest używany. Niecodzienne elementy ubrania nadają więc sylwetce kanonika odświętny wygląd i charakter wyjątkowej postaci, dla ówczesnych węglowian zapewne egzotycznej. […] Ksiądz Ślósarz został sportretowany jako człowiek dojrzały. Siwiejące włosy ma gładko zaczesane, twarz ogoloną. Wykadrowanie sprawiło, że mucet stał się mało dostrzegalny, więc rozjaśniono krawędzie i podkreślono załamanie zapięcia sutanny, aby go uwidocznić. Portretowany patrzy lekko do góry, co może wyrażać jego zapatrzenie w ideały i dystans do przyziemnych spraw, w tym niezrozumienia ze strony ulegających bolszewickiej ideologii uczniów i węglowian oczekujących budowy drugiego kościoła na dole wioski. Kieruje niejako spojrzenie do o. Juliana. Załamanie sutanny świadczy, że podczas wykonywania fotografii prawdopodobnie siedział, symbolicznie wyrażając w ten sposób swą stabilizację w tym momencie życia. Mocny retusz, sztuczna poza i prześwietlone brzegi zdjęcia świadczą, że fotograf wykonywał konwencjonalne portrety, wpisując się w standardowe oczekiwania klientów. […] Na ostatnim prawdopodobnie portrecie ks. Ślósarza fotograf jak na innych wizerunkach zatarł rękawy sutanny, eksponując mucet. Siwe włosy świadczą o zaawansowanym wieku portretowanego. Jego twarz jest nabrzmiała – dokuczała mu astma. Podniesiony wzrok wyraża jednak dystansowanie się od przyziemnych problemów. Nieruchome spojrzenie w dal, podobnie jak na wcześniejszych portretach, wyraża, że jest «zorientowany na przyszłość, gotowy do niesionych przez nią wyzwań, zdeterminowany, elastyczny, pragnący zmian». Patrzenie w dal wyklucza wchodzenie z potencjalnymi widzami w interakcje. Padające z góry światło wyraża inspirację wyższymi ideałami, a ciemne tło można odnosić do otaczającego zła. Zdjęcie naklejono na tekturkę, oprawiono w ramki i oszklono wraz z fotografiami z pierwszego odpustu w Węglówce oraz zbiorowym portretem przedstawiającym ks. Ślósarza w otoczeniu najbliższej rodziny. Zaplamienia świadczą o warunkach, w jakich żyli właściciele fotografii, a podziurawiona przez korniki ramka o tym, że zdjęcia te towarzyszą im przez wiele lat jako pamiątka po kapłanie, którego uznali za swego dobrodzieja. Fotografii nie umieszczono w rodzinnym albumie, lecz jako wyjątkowo cenne wyeksponowano na ścianie rodzinnego domu. Funkcjonują w środowisku węglowskich katolików i ich potomków – zostały przywiezione ze Śląska na sesję poświęconą uczczeniu setnej rocznicy śmierci ks. Ślósarza. Zapewne były pokazywane dzieciom oraz znajomym. Wytwarzały poczucie wspólnoty, określając pochodzenie i wyznanie właścicieli – współtworzyły kapitał kulturowy w postaci indywidualnej i zbiorowej pamięci oraz tożsamości”.

Krótką biografię ks. dr. Jana Ślósarza podajemy za ks. dr. Janem Słowińskim z Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu: “Życie i dzieła ks. dr. Jana Ślósarza (1850–1917), prałata kapituły lwowskiej, docenta Uniwersytetu we Lwowie, stanowią przepiękną kartę historii ziemi myślenickiej przełomu XIX i XX wieku. W czasach, gdy odpowiednie koneksje, urodzenie i materialny dostatek stanowiły niemalże konieczny warunek społecznego awansu, jego przykład pokazuje dalekosiężne skutki szansy danej zdolnym jednostkom. Okolicznościowa konferencja poświęcona postaci tego wybitnego duchownego, która odbyła się w setną rocznicę jego, śmierci podsumowuje niejako całościowo dorobek ks. Ślósarza i niezwykły wpływ, jaki wywarł na środowisko, z którego wyszedł. […] Niezwykle zdolny syn małorolnego chłopa z Węglówki w Beskidzie Wyspowym – młody Jan – został zauważony przez swojego stryja, bernardyna Juliana Ślósarza (1818–1899), i pokierowany do seminarium duchownego we Lwowie. Wyświęcony w roku 1879 wyjechał do Wiednia i tam doktoryzował się z teologii w roku 1885. Od momentu powrotu do Lwowa poświęcił się kształceniu młodzieży gimnazjalnej, a także akademickiej, jego ścieżka naukowa przebiegała bowiem niejako równolegle do duszpasterskiej i katechetycznej. Od roku 1887 podjął obowiązki adiunkta i wykładowcy teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym C.K. Uniwersytetu im Cesarza Franciszka I. we Lwowie. Według biografów w roku 1901 habilitował się z tej dziedziny i wykładał przedmioty związane ze swoją specjalnością do roku akademickiego 1902/3. W wydrukowanym w roku akademickim 1901/2 spisie zatrudnionych Cesarsko-Królewskiego Uniwersytetu im Cesarza Franciszka I. we Lwowie ks. Ślósarz figuruje jako: «Doktor teologii, kapłan świecki obrz. łać., habilitowany docent prywatny teologii pastoralnej, katecheta c.k. wyższej szkoły realnej, delegat konsystorza metrop. obrz. łać. do Kółek rolniczych i Związków parafialnych, komisarz ze strony Ordynaryatu dla szkół ludowych we Lwowie (Ulica Kurkowa, 2)». Warto zauważyć, że użyte w cytowanej nocie sformułowanie docent prywatny (niem. Privatdozent) oznacza w krajach niemieckojęzycznych osobę z tytułem naukowym przyznawanym posiadającym tytuł doktora po złożeniu i obronie pracy habilitacyjnej. Docent prywatny – w odróżnieniu od docenta – nie był etatowym pracownikiem wyższej uczelni czy instytutu nauk, nie pobierał też zwykle wynagrodzenia za swoją pracę z kasy wyższej uczelni, ale opłacany był bezpośrednio z czesnego swoich uczniów. Szeroko zakrojona działalność społeczna ks. Ślósarza, jak również liczne obowiązki wynikające z piastowanych urzędów i godności kościelnych, prawdopodobnie utrudniały mu prowadzenie pracy naukowo-dydaktycznej. Publikował niewiele prac naukowych i z tego powodu poczuł się uprawniony do udzielenia publicznej odpowiedzi na sformułowany w prasie anonimowy zarzut dotyczący mało obfitej działalności naukowo-pisarskiej przez niektórych „księży doktorów”. Rzeczywiście – wobec niezwykłych dokonań w innych dziedzinach i ogromnej pracowitości ks. Ślósarza – szkoda, że nie pozostawił po sobie większej liczby rozpraw i artykułów naukowych. Omawiając dorobek pisarski prałata z Węglówki, pozostaje nam więc skupić się na dwóch rozprawach, które poświęcił zagadnieniom z zakresu prawa kanonicznego i teologii praktycznej. Pierwsza z nich to opublikowana w roku 1900 we Lwowie, nakładem Drukarni Katolickiej Józefa Chęcińskiego, praca zatytułowana: O cenzurach kościelnych i ekskomunikach w szczególny sposób Papieżowi zastrzeżonych. Druga natomiast ukazała się w tej samej drukarni dwa lata później i nosi tytuł: Władza kluczów w Św. Sakramencie Pokuty. Żadna z powyższych publikacji nie doczekała się powtórnego wydania, choć obie były przydatne kapłanom i wiernym – z uwagi na przejrzyste zaprezentowanie rozproszonego w wielu dokumentach i zmieniającego się skomplikowanego prawa kanonicznego. Prawo to zostało uporządkowane i na nowo skodyfikowane w roku śmierci ks. doc. dr. hab. Jana Ślósarza (1917)”.

Literatura: J. Słowiński, Prawo kanoniczne w publikacjach ks. Jana Ślósarza, [w:] Kapitał pomostowy: etyka. Ks. dr hab. Jan Ślósarz (1850–1917). Prałat Kapituły Metropolitalnej we Lwowie, red. A. Ślósarz, Kraków 2021, s. 57-79; A. Ślósarz, Dwa bieguny katolickiej pedagogiki. Ks. dr hab. Jan Ślósarz i Jacek Woroniecki OP, “Analecta Cracoviensia” 2019, nr 51, s. 257-281.


Na marginesie: Przypisywane Aleksandrowi Augustynowiczowi autorstwo zachowanego w kościele portretu ks. Jana Ślósarza jest błędne. Na powiększeniu cyfrowego zdjęcia widać wyraźnie w lewym dolnym rogu obrazu sygnaturę A. Stefanowicz, a poniżej rok wykonania, którego niestety nie mogłem odczytać. Mucet kanonika wskazywałby rok 1904, ale cyfra po jedynce wygląda na ósemkę (1894?). Jak wiadomo, od roku 1894 ks. Ślósarz pracował jako stały katecheta w c.k. Wyższej Szkole Realnej we Lwowie, gdzie nauczycielem rysunków w stopniu profesora był od 1893 r. znakomity portrecista Antoni Stefanowicz. Stefanowicz ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu (niem. Akademie der bildenden Künste Wien). Studiował w pracowniach Carla Wurzingera, Christiana Griepenklera i Alfreda Eisenmengera. Sam portret raczej nie był wykonany na podstawie fotografii; w końcu obydwaj byli kolegami z tego samego zakładu. Poniżej: (1) sygnatura na portrecie ks. Jana Ślósarza w Węglówce; (2) dla porówania: sygnatura na Portrecie mężczyzny z brodą, 1894, olej, płótno 116,5×69 cm, Muzeum w Gliwicach, fot. Wojciech Turkowski; (3) strona tytułowa pracy habilitacyjnej O cenzurach kościelnych i ekskomunikach w szczególny sposób Papieżowi zastrzeżonych z adnotacją o jego zatrudnieniu w charakterze katechety c.k. Wyższej Szkoły Realnej we Lwowie.

Lit.: I. Drabik, Ks. Jan Ślósarz jako katecheta w szkołach średnich we Lwowie, [w:] Kapitał pomostowy: etyka. Ks. dr hab. Jan Ślósarz (1850–1917). Prałat Kapituły Metropolitalnej we Lwowie, red. A. Ślósarz, Kraków 2021, s. 133, 142-145; K. Stefanowicz, Życie i twórczość Antoniego Stefanowicza, “Biuletyn Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego” 2007, nr 48/49, s. 36-46.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Jeśli podobają Ci się publikowane tutaj treści i chcesz wesprzeć moją pracę,
możesz postawić mi wirtualną kawę.
Mnóstwo serdeczności!