Schodzimy szybko z Wołowca, na przełęcz, wiążemy się linami po trzech na jednej linie i zaczynamy się wznosić. Jeszcze groźniejszy stąd Rohacz! Szreń pod nogami, mróz tęgi. Czekany w robocie, twardo dzwonią ich razy po lodzie – pobudkę grają… […] Znowu szreń, ścianka śnieżna, skałki, znów zamek – tuż blisko szczyt. Więc koń! Koń skalny – najtrudniejsze miejsce w grani Rohacza Ostrego – to wąska grań, ścięta pionowo od strony Doliny Rohackiej, a bardzo stromo od Jamnickiej; latem pomimo dużej ekspozycji nie nastręcza żadnych większych trudności. Lecz teraz grani nie widać; jest grań wprawdzie – jak nóż giganta obrócony ostrzem do góry – biała grań śnieżna, w powietrznej głębi rzucona na podobieństwo mostu między dwoma cyplami wierzchołka. Asekurując się linami, ostrożnie czołgamy się po tym moście bajecznym, a cała uwaga każdego z nas skupiona jest w jednym ognisku, w jednym życzeniu: jeżeli most nie wytrzyma mego ciężaru i pode mną się skruszy, mam spadać tak, ażebym nie przechylił się ku żadnej stronie przepaści i na grani pozostał; każdy wyczuwa środek ciężkości i posuwając się grzbietem konia, przechyla się to w tę, to w ową stronę otchłani.
Marjusz Zaruski, Na bezdrożach tatrzańskich. Wycieczki, wrażenia i opisy z licznemi rysunkami, Warszawa 1923, s. 95-96.
To oczywiście opis przejścia w warunkach zimowych, które zostało uskutecznione 22 marca 1911 r. w towarzystwie Henryka Bednarskiego, Józefa Lesieckiego, Leona Lorii, Stanisława Zdyba oraz Janusza Żuławskiego. Charakterystyczne zdjęcie z tego przejścia, autorstwa S. Zdyba, pomieszczono na s. 93 ww. publikacji [reprodukuję je poniżej, natomiast całkiem pod spodem – rekonstrukcja przejścia z lat 90. XX w. ;-]. W warunkach letnich był Mariusz Zaruski na Koniu Rohackim w 1908 r., a nie mniej słynną fotografię z tego przejścia, przedstawiającą właśnie Zaruskiego, wykonał sam Mieczysław Karłowicz [s. 94; ustawiona jest jako obrazek wyróżniający tego wpisu]. Tytuł wpisu zaś nawiązuje wprost do motta, którego użył Zaruski w swojej książce, a które w tłumaczeniu brzmi: Nie mieszajmy tego, co święte, z tym, co jeno dla profanów [dla niewtajemniczonych].

Jeśli podobają Ci się publikowane tutaj treści i chcesz wesprzeć moją pracę,
możesz postawić mi wirtualną kawę.
Mnóstwo serdeczności!


