W Pieninach… Śladem Króla Polskich Przewodników


Chodzi oczywiście o Franciszka Szydlaka, urodzonego w Niedzicy spiskiego górala, mistrza gawędy i długoletniego przewodnika po niedzickim zamku. Pamiętał nie tylko ostatnich właścicieli, ale również wiele ciekawych historii. Gdy 27 XII 1990 r. przechodził na zasłużoną emeryturę, prof. Tadeusz Jaroszewski wręczył mu odznakę Stowarzyszenia Historyków Sztuki „Królowi Polskich Przewodników”, a już następnego dnia Franciszek znowu zjawił się w pracy. Oprowadzał turystów po zamku do 2003 r. Odznaczony został również Srebrnym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką za Opiekę nad Zabytkami, Medalem Merentibus. Jego rodzice przez wiele lat pracowali w zamku u ostatnich węgierskich właścicieli Salamonów. Ojciec – Józef Szydlak – pochodził spod Zakopanego, był świetnym „kolorzem”, czylirzemieślnikiem, który wykonywał różne przedmioty (koła, wozy) z drewna i metalu. Jego prace bardzo podobały się Ilonie Salamonowej i postanowiła go zatrudnić na zamku. Tu też poznał swoją przyszłą żonę Rozalię, która pracowała jako pokojowa. Franciszek mając 16 lat, często zjawiał się przy korcie tenisowym, gdzie goście Pani Salamon chętnie spędzali swój wolny czas. Jako młody chłopak, aby zarobić parę grosików, podawał im piłeczki. Na dobre z zamkiem związał się po wyjeździe ostatniej właścicielki Ilony Salamon na Węgry (październik 1943 r.). Pilnował twierdzy niedzickiej jak swojego dobytku. Był jego opiekunem i społecznym dozorcą. Myślał często o tym, że chlebodawcy wrócą. Stało się jednak inaczej, po wojnie zamek upaństwowiono. W 1949 r. przeszedł w ręce Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Franciszek został zatrudniony na etacie… [za wspomnieniami Córki, Ireny Szydlak-Sobalowej, “Na Spiszu” 2005, nr 2].