W Boże Narodzenie 1914 r. pokryte pastwiskami grzbiety i stoki Beskidu Niskiego między Ropicą Ruską, Męciną i Pstrążnem były zryte okopami wojsk rosyjskich. Ciężka służba okopowa, zabezpieczanie własnych pozycji, wypatrywanie wroga i wielogodzinne oczekiwanie na ciepły posiłek czy upragnioną zmianę warty, wymagały od żołnierzy w miarę dokładnego określania upływającego czasu. Już nie wystarczała – tak jak miejscowym, łemkowskim pasterzom – orientacja według wysokości Słońca – o świcie, w południe czy wieczorem. W trudnych, zimowych i wiosennych warunkach następnego roku – służba wartownicza trwała maksymalnie kilka godzin. Jak w takim przypadku mierzyć upływ czasu, gdy drogocennym zegarkiem dysponował wyłącznie oficer? Jak określić dokładny czas przemarszu wojsk austro-węgierskich widocznych w dolinie i godzinę podciągnięcia wrogiej artylerii na przeciwległe zbocze? Można domyślać się, że to właśnie ów rosyjski oficer rozrysował – patrząc na swój kieszonkowy chronometr – na wybitnej, odsłoniętej, choć niewidocznej z dołu stronie piaskowcowej skałki, a podkomendni wyryli bagnetem… słoneczny zegar. Po starannym wyskalowaniu, odpowiadającym godzinowym okresom czasu i zatknięciu w centrum zwykłego patyka, rzucającego w słoneczny dzień odpowiedni cień – miara była aż nadto dokładna. Rosyjskie wojska odparły ponawiane ataki pułków austro-węgierskich w czasie tzw. Bitwy Wielkanocnej – być może wtedy wyryto zachowany do dzisiaj napis o treści: ТУ БИВА ВОЙНА АВСТРО-РОСИЙСКА 1914/1…. Dopiero po majowym przełamaniu frontu, po tzw. Bitwie Gorlickiej (wg kalendarza juliańskiego 19-20 kwietnia 1915 r.), okopy na Piwanem opustoszały…
Niektórzy żołnierze przenieśli się, a właściwie zostali przeniesieni, całkiem niedaleko. Boczny grzbiet w stronę Gorlic nadal jest nad stromym zboczem doliny Sękówki niezalesiony i odsłonięty. Ziemia skryła tych, którzy zostali już tutaj na zawsze. Żołnierzy wrogich sobie armii z rosyjskich i austro-węgierskich (w większości czeskich) oraz bawarskich pułków. Leżą wspólnie na cmentarzu wojennym oznaczonym numerem 77.

Jeśli podobają Ci się publikowane tutaj treści i chcesz wesprzeć moją pracę,
możesz postawić mi wirtualną kawę.
Mnóstwo serdeczności!
