Muzułmańskie i żydowskie znaki nagrobne na cmentarzach wojennych nr 58 i 60


Zacznijmy od najnowszej galerii zdjęć:

Potem wejdźmy na przykładowe dwie strony internetowe, np. tą https://www.lemko.pl/czytelnia/macewa-mendela-broda/ albo tą http://lemkowyna.blogspot.com/2013/01/cmentarz-wojenny-nr-60-magura-maastowska.html, no i wreszcie taką http://austro-wegry.eu/viewtopic.php?t=98. Te dwie pierwsze, to mniej-więcej obraz przeciętnego stanu wiedzy w powyższym temacie tego wpisu. Ostatnią stronę podaję nie bez pewnych obaw, związanych z komentarzem internauty kryjącego się pod pseudonimem „Ursus”, który już raz napominał (cyt.) administratora strony pewnej szkoły koło Jarosławia, żeby nie rżnął z postu KG bez podania źródła. Co prawda podanie odnośnika, to przecież nie „rżnięcie z postu”, ale i tak jestem pełen obaw czy przypadkiem „Ursus” nie – i tu znów dość dowolny cytat – „pogoni mi kota w internecie”, bo zamierzam w następnej wolnej chwili całkiem sporo „zerżnąć” z „KG” na potrzeby niniejszego wpisu…

A pierwsza istotna informacja jest taka, że za sprawą Waldemara Hübnera, Leszka Brzozowskiego i Mirosława Łopaty z Gorlic stanęła w 2002 r. odtworzona w miarę dokładnie macewa na grobie Lst. Jg. Mendla Broda na cmentarzu wojennym nr 60, projektu Duszana Samhuela Jurkowicia, położonym na Przełęczy Małastowskiej w Beskidzie Niskim. Szerzej na ten temat napisał M. Łopata na łamach „Magur” 2003, w artykule pt. Groby żydowskich żołnierzy na cmentarzach I wojny światowej w Beskidzie Niskim. Jeden z ciekawszych fragmentów brzmi (s. 12): „Przy pochówkach Żydów stosowano zasadę, aby chować ich na możliwie najbliższym kirkucie, jednakże czasem okazywało się to niewykonalne (ze względu na odległość lub fakt nierozpoznania wyznania pochowanego). Mogło się okazać dopiero po dokładnym przejrzeniu list ewidencyjnych, że dany żołnierz, pochowany na chrześcijańskim cmentarzu wojennym, to Żyd. Taka pomyłka mogła być spowodowana niejednokrotnie brakiem wśród żołnierzy popularnego i powszechnie stosowanego już w owym czasie w armii niemieckiej blaszanego znaku rozpoznawczego (popularnie zwanego nieśmiertelnikiem). Tak więc najprawdopodobniej w ten właśnie sposób ów Mendel Brod znalazł się pomiędzy pochowanymi na cmentarzu nr 60 na Przełęczy Małastowskiej. Później zdecydowano nie przenosić już zwłok i zmarłego uczczono nagrobkiem odmiennym od pozostałych lecz doskonale dopasowanym do reszty drewnianego wystroju cmentarza. W tym miejscu można zadać pytanie: jak to się stało, że przy tak licznych remontach nie wykonano tego nagrobka ponownie, co więcej na jego miejscu postawiono krzyż?”.
Autor słusznie zauważa, że Brodowi postawiono od razu, zaprojektowaną przez Jurkowicia, macewę. Widzimy ją przykładowo na fotografii z 1933 r., autorstwa Romana Reinfussa, opublikowaną w artykule pt. Cmentarze, na których nie zapłoną światła. Cmentarze wojskowe w Małopolsce. Historia ich powstania. Sposób budowy. Zapomniane cmentarze niszczeją, pomieszczonym w dodatku do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” 1933, nr 301, pod nazwą „Kurier Literacko-Naukowy” nr 44. Dwa lata później Reinfuss opublikował większy materiał pt. Cmentarze wojenne na Łemkowszczyźnie, w roczniku Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego „Wierchy” 1935, s. 109-116. Inną sprawą jest, że była to bez wątpienia jedna z kilku macew istniejących wtedy na owym cmentarzu.

Jak i kiedy zniknęły pozostałe macewy i czy w ogóle stały od początku na nagrobkach żydowskich żołnierzy? Czas tedy „rżnąć” z „KG”, który również słusznie zauważa, że wielu żołnierzy wyznania mojżeszowego spoczęło na cmentarzach wojennych, zwykle pod krzyżami. Może i nawet Lst. Jg. Jakob Gutmann z cmentarza nr 60 – patrz zdjęcie poniżej – który po ostatnim remoncie nadal spoczywa pod krzyżem? M. Łopata suponuje (s. 12-13), że macewy mogli usunąć też w czasie II wojny światowej niemieccy naziści z jednostek Wehrmachtu (np. z jednostki, która odnawiała cmentarz nr 55 w Gładyszowie – tu istniejąca do dzisiaj inskrypcja na kamiennym cokole krzyża). Przy ekshumacjach i przenoszeniu do zbiorowych mogił mogli też nie zostać prawidłowo, tzn. wg właściwego wyznania, rozpoznani muzułmanie z bośniacko-hercegowińskiego c. i k. 4. pułku piechoty, którzy są pochowani pod krzyżami na magurskich cmentarzach wojennych nr 58, 59 i 63. A przykład muzułmańskiego zwieńczenia można zobaczyć chociażby na cmentarzu pod klasztorem bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej – pochowano tu zmarłego 8 października 1914 r., z ran lub choroby, Inf. Nasira Basicia z tegoż samego bośniacko-hercegowińskiego c. i k. 4. pułku piechoty (patrz galeria zdjęć poniżej). Przy okazji należałoby dodać, że na cmentarzu kalwaryjskim nr 478 został oznaczony krzyżem pochówek jeszcze jednego muzułmanina, również zmarłego 8 października 1914 r., Inf. Huseina Sabicia z bośniacko-hercegowińskiego c. i k. 2. pułku piechoty (patrz zdjęcie z lipca 2020 r., po nielegalnym przeniesieniu owego krzyża i całego cmentarza w nowe miejsce, na którym zapisano na tabliczce źle odczytane imię Jusin i poprawne nazwisko Sabić) .

Na czym zatem polegała trudność z rozpoznaniem wyznania poległego żołnierza armii austro-węgierskiej? „KG” tak o tym napisał: „(…) identyfikator (Legitimationskapsel) zawierał karteczkę (Legitimationsblatt) z ręcznie wpisanymi danymi, w tym wyznawaną religią. Problemem była szczelność obudowy i trwałość zapisu, mimo używania specjalnych ołówków. Stąd tak wielu, w porównaniu do armii niemieckiej stosującej blaszane nieśmiertelniki, niezidentyfikowanych żołnierzy austro-węgierskich. Zgodnie z regulaminem, identyfikator noszono w kieszonce naszytej na wewnętrznej stronie prawej kieszeni spodni i mocowany był sznurkiem (Kapselschnur) do dziurki guzika kieszeni, więc zgubić było go trudno, natomiast zamoczyć – bardzo łatwo”. No i na koniec zacytujmy fragment z ustaleń „KG”, któremu udało się zidentyfikować pozostałych żołnierzy narodowości żydowskiej pochowanych na cmentarzu nr 60: „Wszyscy czterej żołnierze służyli w jednym oddziale, czyli w FJB. 4 i zginęli 2 maja 1915 w walkach w rejonie Magury Małastowskiej. Galicyjski Feldjägerbaon Nr. 4 (batalion strzelców polowych) stacjonował przed wybuchem wojny w Braunau (Górna Austria), gdzie został w 1907 roku przeniesiony z Niska. Większość służących w nim żołnierzy pochodziła z okręgu przemyskiego X korpusu. Według wykazów austriackich 77% stanu batalionu stanowili Polacy, a 23% inne narodowości, jak należy się domyślać, w większości Ukraińcy. Żydów statystyki nie obejmowały. Na podstawie spisów poległych, meldunku FJB.4, a także „List strat” można ustalić kilka informacji o pochowanych żołnierzach żydowskich.
Lst. Jg. Mendel Brod służył w 2. kompanii, pochodził ze wsi Jamy koło Mielca, do wojska został powołany w roku 1915 i zaewidencjonowany w dokumentacji FJB. 4 pod numerem 58. Poniósł śmierć mając 20 lat.
https://images83.fotosik.pl/1036/73e77d … d15med.jpg
Lst. Jg. Jakob Gutmann (Guttmann) był żołnierzem 3. kompanii, a jego gminą przynależności była spiska miejscowość Újlubló, czyli Nová Ľubovňa / Nowa Lubowla. Urodził się w roku 1883, służbę w batalionie rozpoczął w roku 1914, a zarejestrowano go pod numerem 1110.
https://images84.fotosik.pl/1037/f13921 … 690med.jpg
Lst. Ptrf. (albo Jg.) Markus Goldhammer był w 2. kompanii, pochodził z Wiednia, rocznik 1886.W batalionie od 1914, odnotowany pod numerem 1063.
https://images81.fotosik.pl/1038/8367c4 … d63med.jpg
Lst. Jg. Osias Alweis również służył w 2. kompanii. Urodził się w roku 1886, a pochodził z Rzeszowa. Do służby w batalionie został powołany w roku 1915 i zarejestrowano go pod numerem 50.”
https://images84.fotosik.pl/1037/f0ea12 … d9fmed.jpg

Lst. Jg. Jakob Gutmann (Guttmann) był żołnierzem narodowości żydowskiej, służył w 3. kompanii 4. „galicyjskiego” batalionu strzelców polowych, a jego gminą przynależności była spiska miejscowość Újlubló, czyli Nová Ľubovňa / Nowa Lubowla. Urodził się w 1883, służbę w batalionie rozpoczął w 1914, a zarejestrowano go pod nr. 1110. Zginął 2 maja 1915 r. w rejonie Magury Małastowskiej Źródło: http://austro-wegry.eu/viewtopic.php?t=98

Autor wpisu przekazuje tą drogą głębokie wyrazy wdzięczności za udostępnienie w sieci Internet swej kolosalnej wiedzy w powyższym temacie przez niejakiego „KG”. A ponieważ oryginalne źródła są nadal trudno dostępne, jestem zwolennikiem jej upowszechniania (choćby w celu zwrócenia uwagi na krążące w sieci i wśród niektórych przewodników beskidzkich mało poprawne wersje). Proszę również o wybaczenie, że dopiero teraz zorientowałem się, iż pod internetowym pseudonimem „KG”, kryje się wybitny znawca tematu i mój starszy Kolega ze Studenckiego Koła Przewodników Górskich w Krakowie (blacha nr 535), przewodnik beskidzki I klasy, Krzysztof Garduła. Myślę, że warto pokusić się o wydanie drukiem (chyba, że o czymś nie wiem), choćby w celach szkoleniowych czy umożliwienia poprawnego cytowania, wszystkich postów „KG” z forum austro-wegry.eu.